Znaleźliście się na blogu prowadzonym przez Towarzystwo Kontrrewolucyjne
czyli: Katarzynę Knychalską, Jacka Głomba, Krzysztofa Kopkę i Roberta
Urbańskiego.
W styczniu tego roku ogłosiliśmy Manifest Kontrrewolucyjny, który określił sposób
myślenia o przyszłości Teatru
Modrzejewskiej w Legnicy i nasz pogląd
na teatr w ogóle. Posądzono nas o rozmaite grzechy: że załatwiamy personalne
interesy, ocieramy się o frustrację i mizantropię, nieczysto promujemy własny
świat. Nic bardziej błędnego. Naszą intencją jest przede wszystkim dialog,
konstruktywne i kreatywne spieranie się o kształt współczesnego polskiego życia
teatralnego. Nie było nam to dane na monopolistycznym e-teatrze, dlatego
postanowiliśmy stworzyć własne miejsce, do którego zapraszamy przyjaciół i tych
znajomych i nieznajomych, którzy podobnie myślą o standardach pracy w teatrze,
odpowiedzialności, szacunku dla widza, misji teatru, potrzebie równowagi między
różnymi jego estetykami, edukacji kulturalnej etc. Lub myślą zupełnie inaczej,
ale chcą z nami o tym innym myśleniu pogadać otwarcie, merytorycznie i we
wzajemnym szacunku. Jesteśmy przekonani, że blog ten zapełni niszę w polskim
dialogu teatralnym i stanie się zbiorem wartościowych tekstów reżyserów,
aktorów, dramaturgów, teoretyków teatru.
Oraz widzów – bez których nie ma teatru. sobota, 4 sierpnia 2012
Tu jest teatr!
Ruszyliśmy wreszcie z blogiem
teatralnym. Nazwaliśmy go TU JEST TEATR! (tu-jest-teatr.pl). Zachęcamy do
pisania, redagowania, doradzania. Poniżej nasz wstępniak:
piątek, 27 lipca 2012
Czekając na równouprawnienie w teatrze
Poniższa wypowiedź będzie niebawem
w „Znaku”, ale że kanikuła i mało wpisów, więc już teraz odpowiadam na pytanie w
ankiecie podsumowującej ubiegły sezon teatralny.
Nie można
oceniać polskiego (ani żadnego innego) życia teatralnego na podstawie jednego
sezonu. Nie jest on także w stanie budzić moich obaw czy oczekiwań. Myślę o
teatrze jako o procesie – nie tylko w twórczej pracy, ale także w tendencjach
kształtujących się w repertuarach polskich teatrów. Trendów tych nie sposób
podzielić na sezony, mimo że krystalizują się dużo szybciej niż kiedyś.
Czuję – i mam
nadzieję, że to poczucie jest uzasadnione – iż do głosu dochodzi tendencja,
która polega na podważaniu skrajnie postdramatycznej mody teatralnej. Być może
jestem zbyt wielkim optymistą, ale wydaje mi się, że coraz więcej osób domaga
się równouprawnienia różnych form teatru, nie tylko tych zapatrzonych w
polityczny performans, tanią publicystykę, od której tylko bolą zęby. Nie
oznacza to wcale, że widzowie zaczną domagać się teatru literackiego, ale być
może do łask wrócą formy autorskie, oryginalne – teatr lalkowy, muzyczny, teatr
tańca, twory na pograniczu różnych sztuk. Możliwe, że z czasem głód nowości
zacznie zaspokajać odkrywanie na nowo ludzi, którzy działają na polskich
scenach od lat, lub proponowanie im nowych artystycznych wyzwań. Być może
przycichnie też tak krzykliwe zainteresowanie doraźnością i w spektaklach
powrócą tematy uniwersalne.
Są to jednak
tylko pobożne życzenia, które wynikają z obserwacji „zmęczenia materiału”. Coraz częściej takie głosy słyszę od widzów i
od kolegów po fachu. Rzeczywistość – werdykty konkursów, repertuary dużych, ogólnopolskich festiwali – na razie tych życzeń
niestety nie potwierdza.
Pierwsze oznaki
równouprawnienia różnych języków teatralnych widać jednak na płaszczyźnie
organizacyjnej. W tym sezonie podjęto wiele decyzji o przekazaniu teatrów nowym
dyrektorom. Mimo że nie wszystkie uważam za trafne, warto zauważyć, iż duże i
ważne sceny przechodzą w ręce ludzi z różnych stron teatralnego świata.
Obawiam się
natomiast, że środowisku teatralnemu nie jest dane zjednoczyć się w kwestiach
podstawowych, chociażby finansowania i organizacji kultury w kraju. Akcje
podjęte w tym celu często okazują się medialnymi wydmuszkami, a prawdziwy zapał
do naprawiania systemu szybko gaśnie lub rozmywa się w prywatnych animozjach.
niedziela, 8 lipca 2012
Śmierć Kolejarza
O Domu Kultury/Kinie „Kolejarz” dowiedziała się w
styczniu 2002 r. cała Polska. Studio Teatralne Dwójki pokazało wtedy po raz
pierwszy (ile już było powtórek, nie pamiętam…) telewizyjna wersję „Ballady o
Zakaczawiu”, spektaklu, który rozsławił nasz teatr, a jeszcze bardziej nasze
miasto i tą dzielnicę, która do dziś jest dla wielu symbolem Legnicy.
Niedawno, w radiowej Dwójce, mówiłem o Zakaczawiu i zderzaliśmy je z
najsławniejszymi dzielnicami w Polsce: warszawską Pragą, Bałutami w Łodzi,
Dolnym Miastem w Gdańsku. Mimo, że minęło już 10 lat od premiery wciąż temat
Zakaczawia wraca w ogólnopolskich dyskusjach, wciąż gada się o tym.
A w Legnicy? Parę dni temu zawaliła się część dachu
na „Kolejarzu”, zabitym gwoździami w 2004 r., kiedy nasz teatr opuścił budynek.
To rzecz absolutnie kuriozalna. Od ośmiu lat obiekt ten umiera i nikt się nim
nie interesuje. PKP, właściciel, ma dużo innych problemów, a Miasto? Miasto
twierdzi, ze to nie jego problem, tylko PKP. Parę lat temu spaliła się mała
sala, teraz zawalił się dach, myślę, że minie niedługi czasi i budynek, któremu
grozi katastrofa budowlana , zostanie rozebrany.
Powie ktoś, znak czasu, tak musi być, nie wszystko
się da uratować. Jasne. Ale są takie miejsca, takie budynki, place, podwórka,
które są ikonami świata, które są pod specjalną ochroną. „Kolejarz” pod takową
winien być. Nie ma miejsca, które bardziej rozsławiłoby Legnicę w Polsce i na
świecie. Dlatego ratowanie tego miejsca to nasz społeczny obowiązek, a nie widzimisie.
Jutro napiszę pisma do „wszystkich świętych”, ciekawe co odpiszą…..
piątek, 6 lipca 2012
Płyta się zacięła i nici
Napisałem i wysłałem dziś taki list do Macieja Nowaka, dyrektora Instytutu Teatralnego w Warszawie. Dla mniej zorientowanych - "Teatr Polska" to taki pomysł na docieranie teatru do miast i miasteczek, w których nie ma teatru. To akcja tyleż społeczna, co artystyczna. Zaangażowane są tam spore środki, a tu masz, płyta się zacięła i nici...
Taki stan rzeczy jest dla nas zupełnie nie zrozumiały. Przecież w wypadku błędu technicznego wystarczyło zgłosić taki fakt do naszego Teatru, a natychmiast posłalibyśmy płytę odpowiednim programie. Zaskakujące jest, że na decyzję komisji i w efekcie wydatkowanie publicznych środków wpływ ma jakość płyty, którą przecież w każdej chwili można poprawić.
Szanowny
Panie Dyrektorze,
p. Zenon Butkiewicz,
dyrektor Departamentu Narodowych Instytucji Kultury, przewodniczący Komisji
Artystycznej Programu „Teatr Polska” poinformował mnie, że zgłoszony przez nas
do edycji konkursu w 2012 r. spektakl „Orkiestra” nie mógł być wzięty pod uwagę
z powodu...domniemanej wady technicznej płyt dvd z zapisem spektaklu! Część
członków komisji nie mogła przez to oglądnąć „Orkiestry” na swoich komputerach.Taki stan rzeczy jest dla nas zupełnie nie zrozumiały. Przecież w wypadku błędu technicznego wystarczyło zgłosić taki fakt do naszego Teatru, a natychmiast posłalibyśmy płytę odpowiednim programie. Zaskakujące jest, że na decyzję komisji i w efekcie wydatkowanie publicznych środków wpływ ma jakość płyty, którą przecież w każdej chwili można poprawić.
„Orkiestra” to przykład
teatru społecznego, idealnie pasującego do idei programu „Teatr Polska”.
Czujemy się taką decyzją mocno skrzywdzeni i dlatego wnoszę o ponowne
rozpatrzenie zgłoszenia naszego spektaklu do konkursu.
Z poważaniem
Jacek Głomb, dyrektor
Teatru Modrzejewskiej w Legnicy
środa, 4 lipca 2012
Projekt na razie bez nazwy
16 września 1993 r. ostatni żołnierze Armii
Radzieckiej opuścili Polskę, odjeżdżając
transportem wojskowym właśnie z Legnicy, z naszego dworca kolejowego.
Moja
Fundacja „Naprawiacze Świata” chce pomóc w
inicjatywie społecznej
zorganizowania w przyszłym roku, w dniach 13-15 września, projektu
artystyczno-społecznego nawiązującego do tego faktu.
Chcemy,
żeby nie był to projekt polityczny, urzędowy,
ale społeczny, robiony z mieszkańcami Legnicy i dla jej mieszkańców
przede wszystkiem. Dlatego między innymi
nie ma on nazwy, chcemy wymyślić ją razem, niebawem ogłosimy konkurs – zabawę
na nazwę. Nic tak nie integruje jak wspólne wymyślanie. Inicjatorem projektu jest Franek Grzywacz z
Wydawnictwa Edytor, chcemy, aby w organizacji pomogły organizacje pozarządowe.
A program ułożymy konsultując go z Kolegium Europy Wschodniej z Wrocławia.
Oto
bardzo wstępne propozycje programowe, taka nasza lista życzeń:
- Koncert zespołu „Leningrad” w Parku Miejskim.
- Premiera w teatrze: sztuka Tadeusza Słobodzianka o
Małej Moskwie.
- Tear.doc. (Moskwa” – realizacja spektaklu
dokumentalnego i „dzieciach imprerium”, dzieciach rosyjskich żołnierzy
urodzonych we Legnicy i ich rodzicach.
- Zjazd Rosjan, byłych mieszkańców Legnicy – biesiada
wspomnieniowa w Teatrze Letnim.
- Pokaz legnickich formacji wojskowych, od średniowiecza
do dziś i pokaz formacji Armii Czerwonej.
- Pokaz sprzętu wojskowego w Parku Miejskim – czołgi i
transportery sprowadzone przez zaprzyjaźnioną podczas realizacji „Operacji
Dunaj” grupę rekonstrukcyjną z Czech.
- Realizacja przez Mirka Jasińskiego, dokumentalistę (a
jednocześnie pierwszego wojewodę wrocławskiego po 1989 r.!) filmu
dokumentalnego o wyjściu Rosjan z Legnicy.
- Klub filmowy – pokazy filmów „Fotograf” i „Mała Moskwa”
oraz teatrów telewizji „Ballada o Zakaczawiu” i „Wschody i Zachody
Miasta”.
- Konferencja naukowa „Legnica – strategiczne miasto w
planach Zimnej Wojny”.
wtorek, 19 czerwca 2012
Porozmawiajmy o legnickim Parku!
Legnicki park miejski był w przeszłości
wizytówką „miasta parków i i ogrodów”.
Pełnił też ważne funkcje kulturalne i rekreacyjne dla legniczan.
Przed wojną stanowił miejsce prestiżowych wystaw ogrodniczych, oferował
gastronomiczne i rozrywkowe usługi dla mieszkańców. Jeszcze w latach 70-tych i 80-tych XX
wieku był miejscem potańcówek - na
patelni!, pomiędzy stadionem a
teatrem istniała bażanciarnia, po
alejkach chodziły pawie. Tak było
jeszcze 30 lat temu!
Jak jest dzisiaj? Jakie funkcje spełnia legnicki park?
Bezspornie jest miejscem rodzinnych spacerów i centrum legnickiego sportu dla
profesjonalistów. Niestety, niczym
więcej. Nie oferuje nic w zakresie kultury, rozrywki i gastronomii. W tym
sensie jest martwy.
Symbolami regresu są: ruina Teatru Letniego, który w
przeszłości był ważnym miejscem
kawiarnianej rozrywki, karykaturalny pustostan, w którym mieściła się
restauracja nad Kozim Stawem i
niefunkcjonalna Muszla Koncertowa.
Nie służą one w żaden sposób mieszkańcom miasta.
Są miejsca w Polsce, w których w oparciu o aktywność
lokalnych społeczności i ich pozarządowych organizacji dokonano kulturowej (nie
wyłącznie przyrodniczej) rewitalizacji terenów zielonych. Pragnę zaprezentować
legniczanom, że jest to możliwe.
Wszystkich, którzy w to wierzą, zapraszam 26 czerwca (wtorek) o godz. 18.00 na
parkową debatę publiczną koło Teatru Letniego,
ale także przy grillu i poczęstunku, który zorganizuje moja Fundacja
„Naprawiacze Świata”.
Gościem specjalnym spotkania będzie Paweł Kołacz, szef Stowarzyszenia
„Bydgoskie Przedmieście” z Torunia, autor programu rewitalizacji
społeczno-kulturowej parkowych przestrzeni tego miasta. Paweł Kołacz jest archeologiem, ale zajmuje się
przede wszystkim rewitalizacją, a szczególnie rewitalizacją na terenach
zabytkowych. Jest orędownikiem uczestnictwa lokalnych społeczności w sprawach
dla tych społeczności istotnych. Zapraszam!!!
Jacek
Głomb, prezes Fundacji „Naprawiacze Świata”
piątek, 15 czerwca 2012
Czesi wolą hokej
Po realizacji "Operacji Dunaj" rzekłem sobie, że odpocznę trochę od polsko-czeskich relacji. Miłość miłością, ale w nadmierne miłości nie wierzę. Bo to jest tak, że im bardziej chcemy sie pobratać tym bardziej dotykamy różnych fobii i antyfobii, przyzwyczajeń, stereotypów, tradycji. Generalnie rzucanie pomostów i budowanie mostów to mocno sezonowa praca, bo tak naprawdę nikt nie chce mostów i pomostów i tak naprawdę świetnie czujemy sie w swoim grajdole. Bo to przeciez nasz gradoł i nikt nam nie będzie mówił jak w nim ma być, skoro to myśmy go zbudowali, własnymi rękami!
Teraz nie sposób nie wspomnieć o polsko-czeskich relacjach, bo jutro mecz Polska - Czechy w kopaną, jutro wszysycy naprężymy muskuły i ruszymy, jak nasza husaria, na wroga, żeby go ronieść, rozdeptać, zniszczyć. Wszystkie te aboslutnie ostateczne słowa weszły spokojnie do naszego sportowego języka i wszyscy się nimi posługują, i czasem tylko pan Szpakowski zaprostesuje, żeby tak nie mówić, bo to tylko sport, a poza tym ma takie dyrektywy i wrodzoną poprawność polityczną. Więc rozdeptamy i zniszczymy, bo przecież następniu w kolejce Niemcy, a ich to już ho, ho....Już tego sobie nawet nie wyobrażam co my tym złym Niemcom zrobimy!
A Czesi i tak wolą hokej. Choćbysmy nie wiem ile dział (w tym armatkę Pawła Brożka) wytoczyli to i tak Czesi później odegrają się za wszsytko na lodowisku, bo piłka nożna to u nich takie trochę wieksze skoki narciarskie, a hokej to religia, w której są wychowywani. Zdobędą tam mistrzostwo świata, albo sromotnie przegrają, ale to będzie walka o wszystko, o Złote Runo, Świętego Grala, Naszyjnik Królowej. Czyli my znowu Grunwald, Kircholm, Wiedeń, Monte Cassino. A Czesi popijąc sobie piwko(a) powspominają najwyżej stare czasy i na przyklad Panenki, który jak chciał osmieszył Seppa Maiera, a Orły Górskiego niestety nie.
Teraz nie sposób nie wspomnieć o polsko-czeskich relacjach, bo jutro mecz Polska - Czechy w kopaną, jutro wszysycy naprężymy muskuły i ruszymy, jak nasza husaria, na wroga, żeby go ronieść, rozdeptać, zniszczyć. Wszystkie te aboslutnie ostateczne słowa weszły spokojnie do naszego sportowego języka i wszyscy się nimi posługują, i czasem tylko pan Szpakowski zaprostesuje, żeby tak nie mówić, bo to tylko sport, a poza tym ma takie dyrektywy i wrodzoną poprawność polityczną. Więc rozdeptamy i zniszczymy, bo przecież następniu w kolejce Niemcy, a ich to już ho, ho....Już tego sobie nawet nie wyobrażam co my tym złym Niemcom zrobimy!
A Czesi i tak wolą hokej. Choćbysmy nie wiem ile dział (w tym armatkę Pawła Brożka) wytoczyli to i tak Czesi później odegrają się za wszsytko na lodowisku, bo piłka nożna to u nich takie trochę wieksze skoki narciarskie, a hokej to religia, w której są wychowywani. Zdobędą tam mistrzostwo świata, albo sromotnie przegrają, ale to będzie walka o wszystko, o Złote Runo, Świętego Grala, Naszyjnik Królowej. Czyli my znowu Grunwald, Kircholm, Wiedeń, Monte Cassino. A Czesi popijąc sobie piwko(a) powspominają najwyżej stare czasy i na przyklad Panenki, który jak chciał osmieszył Seppa Maiera, a Orły Górskiego niestety nie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)