niedziela, 8 lipca 2012

Śmierć Kolejarza

O Domu Kultury/Kinie „Kolejarz” dowiedziała się w styczniu 2002 r. cała Polska. Studio Teatralne Dwójki pokazało wtedy po raz pierwszy (ile już było powtórek, nie pamiętam…) telewizyjna wersję „Ballady o Zakaczawiu”, spektaklu, który rozsławił nasz teatr, a jeszcze bardziej nasze miasto i tą dzielnicę, która do dziś jest dla wielu symbolem Legnicy.
Niedawno, w radiowej Dwójce,  mówiłem o Zakaczawiu i zderzaliśmy je z najsławniejszymi dzielnicami w Polsce: warszawską Pragą, Bałutami w Łodzi, Dolnym Miastem w Gdańsku. Mimo, że minęło już 10 lat od premiery wciąż temat Zakaczawia wraca w ogólnopolskich dyskusjach, wciąż gada się o tym.
A w Legnicy? Parę dni temu zawaliła się część dachu na „Kolejarzu”, zabitym gwoździami w 2004 r., kiedy nasz teatr opuścił budynek. To rzecz absolutnie kuriozalna. Od ośmiu lat obiekt ten umiera i nikt się nim nie interesuje. PKP, właściciel, ma dużo innych problemów, a Miasto? Miasto twierdzi, ze to nie jego problem, tylko PKP. Parę lat temu spaliła się mała sala, teraz zawalił się dach, myślę, że minie niedługi czasi i budynek, któremu grozi katastrofa budowlana , zostanie rozebrany.

Powie ktoś, znak czasu, tak musi być, nie wszystko się da uratować. Jasne. Ale są takie miejsca, takie budynki, place, podwórka, które są ikonami świata, które są pod specjalną ochroną. „Kolejarz” pod takową winien być. Nie ma miejsca, które bardziej rozsławiłoby Legnicę w Polsce i na świecie. Dlatego ratowanie tego miejsca to nasz społeczny obowiązek, a nie widzimisie. Jutro napiszę pisma do „wszystkich świętych”, ciekawe co odpiszą…..

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza